Niezbędne szybkie ładowanie

ładowarki © Pixabay - HookyungLee

Udostępnij:

Szybkie ładowarki  Wprawdzie ciężko dziś mówić o boomie na samochody elektryczne (EV), ale patrząc na zachodzące zmiany w branży motoryzacyjnej chyba coraz mniej osób wątpi, że ta najbliższa przyszłość będzie należeć właśnie do pojazdów napędzanych energią elektryczną. Aby tak się już teraz stało, niezbędne jest przełamanie kilku jeszcze barier. Jedną z nich jest zapewnienie odpowiedniej infrastruktury ładowania samochodów elektrycznych. Zwłaszcza tzw. szybkimi ładowarkami.

Kilkugodzinne ładowanie baterii pojazdu elektrycznego (choć jeszcze kilka lat temu trwało to nawet kilkanaście godziny) skutecznie odstrasza przed wykorzystaniem e-samochodów jako środka transportu do dalszych podróży. Tym bardziej, że po takim czasie często jesteśmy w stanie pokonać z reguły nie więcej niż 200-300 km. Pomijając też fakt, że znalezienie dziś punktu ładowania baterii samochodowej poza większymi miastami graniczy z cudem. Trudno się więc dziwić, że zdecydowana większość kierowców w ogóle nie rozważa takiej opcji w przypadku zakupu nowego/używanego samochodu.


Rynek EV będzie jednak rósł

Jak twierdzą jednak analitycy rynkowi, co potwierdzają też dane rynkowe, segment pojazdów EV będzie rósł w coraz szybszym tempie. Według danych Międzynarodowej Agencji Energii (IEA), liczba elektrycznych samochodów (w tym także hybryd ładowanych z gniazdka) na świecie osiągnęła w 2017 r. poziom 3,1 mln egzemplarzy, tj. o 54% w więcej niż 2016 r. Z kolei w samej UE w zeszłym roku zakupiono prawie 302 tys. e-aut, podczas gdy rok wcześniej wynik ten wyniósł 216,5 tys., a jeszcze rok wcześniej 155,7 tys. samochodów.

Według podpisanej deklaracji na Szczycie Klimatycznym w Paryżu w grudniu 2015 r. do 2030 r. 20% globalnej floty samochodów mają stanowić elektryki, choć niewykluczone, że wynik ten zostanie znacząco pobity. IEA w swoim dorocznym raporcie „Global EV Outlook 2017” prognozuje, że udział ten w 2030 r. wzrośnie nawet do 30%.

Na tym tle Polska wypada niezwykle blado z udziałem na rynku europejskim wynoszącym ok. 0,4%. Na koniec marca 2018 r., jak wynika z danych Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych oraz Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, na polskich drogach jeździło niecałe 5 tys. samochodów osobowych EV, z czego 2/3 stanowiły auta w pełni elektryczne. Ponad 22-proc. wzrost sprzedaży w 2018 r. zawdzięczamy jednak głównie zakupom flotowym oraz rozwojowi rynku car-sharingu. Obecnie ok. 20% wszystkich aut elektrycznych na polskich drogach stanowią pojazdy użytkowane w ramach wynajmu na minuty.


TOP w kategorii




Stacji ładowania wciąż za mało

Jedną z najpoważniejszych barier bardziej dynamicznego rozwoju rynku pojazdów EV w Polsce jest słabo rozwinięta sieć punktów ich ładowania, choć i tak w minionym roku pod tym względem zanotowaliśmy znaczący progres. Jeszcze w 2017 r. było tylko 150 ogólnodostępnych punktów szybkiego ładowania (z ładowarkami o mocy co najmniej 50 kW), podczas gdy w całej Europie takich punktów było ponad 100 tys.

Na koniec marca br. w naszym kraju funkcjonowało już ponad 646 stacji ładowania aut elektrycznych z 1148 ładowarkami, z czego najwięcej w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Gdańsku i Poznaniu. W tej liczbie 33% stanowiły szybkie ładowarki prądem stałym (DC), a 67% wolne stacje ładowania prądu przemiennego (AC) o mocy do 22 kW. Marnym pocieszeniem może być fakt, że Polska może się pochwalić jednym z największych w Europie udziałów punktów szybkiego ładowania. W krajach unijnych ładowarki DC stanowią ok. 15% wszystkich punktów ładowania pojazdów EV.

Kilka opcji ładowania

Użytkownik samochodu elektrycznego ma kilka opcji ładowania baterii swojego auta. Przede wszystkim istnieje tu podział na ładowarki wykorzystujące prąd zmienny (AC) oraz prąd stały (DC). Te pierwsze (do tej grupy zaliczamy także domowe gniazda wykorzystujące instalacje jedno- lub wielofazowe) nie dysponują jednak dużą mocą, a tym samym należą one do tzw. grupy wolnego lub średniego ładowania. Warto jednak dodać, że ładowarki na stacjach zapewniają dużo większą moc (ładują kilkakrotnie szybciej) niż zwykłe gniazda elektryczne oraz są wyposażone w zabezpieczenia przeciwprzepięciowe.

Sam podział na ładowarki AC i DC z punktu widzenia użytkownika samochodu elektrycznego ma jednak mniejsze znaczenie niż ich moc. Według tego kryterium punkty ładowania można podzielić na ładowarki wolne o prądzie o mocy do kilkunastu kW, średnie o mocy do 20-30 kW i szybkie od ok. 40 kW. Rozwój technologii ładowania sprawia jednak, że ładowarki będą dysponować coraz większą mocą prądu. Tzw. ultraszybkie punkty ładowania będą uzupełniały baterie samochodów prądem stałym o mocy powyżej 100, a docelowo nawet 300 kW.

Jak szybkie są szybkie ładowarki?

Aby kilkusetkilometrowa podróż pojazdem EV miała w ogóle sens, przy autostradach czy innych drogach krajowych muszą pojawić się szybkie bądź ultraszybkie ładowarki. Raczej ciężko sobie wyobrazić, aby jadąc np. z Krakowa nad polskie morze robić sobie postój trwający kilkanaście godzin.

Przykładowo dla Nissana Leaf (najlepiej sprzedający się obecnie samochód elektryczny) naładowanie do pełna baterii z domowego gniazdka zajmie ok. 15 godzin, ale już przy użyciu szybkiej ładowarki w ok. 30 minut będziemy w stanie uzupełnić 80% jej pojemności, co pozwoli na przejechanie kolejnych 100-200 km. Tesla natomiast oferuje tzw. ładowarkę Supercharged o mocy 120 kW, dzięki której w pół godziny zasięg auta zwiększa się o 270 km.

Ta kwestia jednak będzie się szybko zmieniać. Najwięksi europejscy producenci samochodów (Volkswagen, Renault, BMW) będą współpracować przy stworzeniu ogólnoeuropejskiej sieci punktów ładowania. W jej ramach ma powstać kilkaset ultraszybki ładowarek o mocy ok. 350 kW. Przy ich użyciu już w 20 minut możliwe będzie powiększenie zasięgu aż o 300 km.

 

Udostępnij:

Drukuj





etA



Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również