Zbudowali oni bowiem reaktor, który zmienia dwutlenek węgla w tlen. Oprócz produkcji tlenu w kosmosie i przyspieszenia kolonizacji Marsa reaktor pomoże nam także poradzić sobie ze zbyt wysokim stężeniem CO2, czyli dwutlenku węgla, na naszej planecie. Oczywiście realne zastosowanie technologii pozostaje jeszcze pieśnią przyszłości, gdyż reaktor wymaga dalszych badań i prac, ale z pewnością dzięki niemu ludzkość jest o krok bliżej od kolonizacji przestrzeni kosmicznej.

Działanie reaktora opiera się na technologii akceleratora cząstek. Najpierw jonizuje się w nim dwutlenek węgla, a następnie cząstki przyspiesza się przy pomocy pola elektrycznego, by zderzyły się ze specjalną powłoką, która jest wykonana ze złota. W efekcie następuje rozpad dwutlenku węgla na pożądany tlen cząsteczkowi i węgiel atomowy. W tej chwili reaktor uzyskuje dwie cząsteczki tlenu na każde 100 przyspieszonych cząstek. Generuje on duże straty energetyczne, jednak po połączeniu z napędem jądrowym Kilopower od NASA staje się on niewielką fabryką tlenu, którą będą mogli wykorzystać przyszli kolonizatorzy Księżyca czy Marsa. Takie rozwiązanie oczywiście byłoby dużo bardziej opłacalne i bezpieczne niż transport tlenu bezpośrednio z Ziemi na inne obiekty w kosmosie.

Aktualna efektywność reaktora jest na niskim poziomie, jednak naukowcy stale zamierzają go udoskonalać, by w końcu można było wykorzystać go na szeroką skalę.

Źródło: Caltech