Pojazd skonstruowany przez firmę PAL-V jest trójkołowcem, jednak, jak przekonują właściciele firmy, na drodze będzie prowadził się jak standardowy samochód osobowowy, a jego parametry (m.in. moc 100 KM, maksymalna prędkość 180 km/h, a przyspieszenie do 100 km/h niecałe 9 s) pozwolą na sprawne poruszanie się po drogach.

Aby z kompaktowego samolotu z napędem wiatrakowym pojazd zmienił się w zwykły samochód wystarczy wcisnąć guzik. Zmiana na tryb latania potrwa tylko kilka minut i ma polegać na wyciągnięciu części ogonowej i rozwinięciu pary łopat wirnika. Latający samochód wzbija się w przestworza jak wiatrakowiec i potrzebuje jedynie 30 metrów pasa do wylądowania. Jego zasięg wynosi 500 km, a maksymalna wysokość, na jaką jest w stanie wzbić się uskrzydlony trójkołowiec, wynosi 3,5 km. Dodajmy jeszcze, że waga pustego Pal-V wynosi 664 kg i w kabinie zmieszczą się dwie osoby.

Dzięki zamianie samochodu w śmigłowiec będzie można uniknąć korków lub szybko dotrzeć w trudniej dostępne miejsca. Wykorzystaniem latającego samochodu zainteresowały się już wojsko, straż graniczna czy holenderska policja. Jest to także wielka szansa na ekspresowe dostanie się na miejsce wypadku lub do chorego pacjenta. Żądni przygód kierowcy również mogą odnaleźć masę przyjemności w zaproponowanym przez holenderskiego producenta.

Powszechna dostępność latających samochodów może być wielkim darem, jednak wiąże się także z niebezpieczeństwem pilotowania przez niedoświadczonych lotników. Producent zadbał jednak o bezpieczeństwo swojego wynalazku – i oczywiście jego właściciela. Dzięki autorotacji pojazd może spokojnie spadać, gdyż w przypadku awarii silnika spadanie spowoduje obroty wirnika, dzięki czemu powstanie siła nośna i pojazd spokojnie opadnie na ziemię.

Jaka cena latającego pojazdu?

Firna oferuje dwie wersje swojego latającego pojazdu: PAL-V Liberty Pioneer Edition za 499 tys. euro oraz PAL-V Liberty Sport Edition za 299 tys. euro. Pierwsza z nich jest limitowana do 90 sztuk i oferuje ekskluzywne wyposażenie, możliwość personalizacji i złoty certyfikat świadczący o unikatowości.

Oficjalne przekazanie kluczyków dla pierwszych właścicieli latających pojazdów jest zaplanowane na 2020 rok. Zamówienia złożyło już 15 krajów.

Konkurencja coraz większa

Wyścig o palmę lidera w całkowicie nowym segmencie pojazdów właśnie się rozpoczyna, ale chrapkę na ten tytuł ma co najmniej kilku producentów. Airbus Pop-up ma być pierwszym w pełni autonomicznym latającym samochodem. Podróżujący wybierze jedynie trasę, a specjalnie zaprojektowany system sam zdecyduje, czy pokonać ją na lądzie, czy w powietrzu. Docelowo samochód ma działać w metodzie carsharingu. Także TF-X stawia na autonomiczne pojazdy, gdzie rola człowieka w prowadzeniu ma zostać ograniczona do minimum.

Z kolei najnowsza propozycja słowackiej firmy Aeromobil jest w pełni przystosowana do ruchu drogowego i powietrznego poprzez składane skrzydła i tylne śmigło. Zmiana samochodu w samolot trwa tylko 3 minuty, zasięg wyniesie aż 750 km podczas lotu, a maszynę będzie napędzać dwulitrowy silnik z turbodoładowaniem. Na lądzie napęd zapewnią dwa silniki elektryczne, które umożliwią poruszanie się z prędkością 160 km/h.

Toyota natomiast opracowała pojazd Skydrive, który nie do końca jest samochodem, ponieważ mieści tylko jedną osobę. Jego głównym celem jest natomiast zapalenie olimpijskiego znicza w Tokio w 2020 r.

Źródło: PAL-V, Newseria