System NILM jest w stanie monitorować zachowanie wszystkich elektronicznych urządzeń w budynku, fabryce czy np. na statku i określić, które z nich w najbliższym czasie mogą ulec awarii. O tym, że technologia jest skuteczna, przekonali się właściciele jednego z amerykańskich kutrów, w którym system wskazał silnik ze spalonym okablowaniem, które mogło być przyczyną poważnego pożaru na pokładzie.

Jak to działa?

System sensorów może wyczuć przepływ prądu w sąsiadujących kablach i wykryć różnice wahań każdego silnika, pompy i innego wyposażenia podpiętego w obwodzie. Udaje mu się to poprzez analizowanie małych, unikalnych wahań napięcia i prądu niezależnie od tego, czy urządzenie jest włączone, czy nie. Zapobieganie awariom i katastrofom jest głównym zadaniem miernika skonstruowanego przez inżynierów z MIT, jednak ma on jeszcze wiele innych przydatnych zastosowań.

System może być bowiem używany także do monitorowania zużycia energii, a w efekcie zwiększania wydajności danego urządzenia. Poprzez sprawdzanie, kiedy urządzenia były włączone, można wykryć, które z nich nie były przez nikogo używane i pozostawały niepotrzebnie uruchomione. Technologia wykrywa także mniej wydajne silniki, które pobierają więcej prądu niż ich podobne odpowiedniki, dzięki czemu można zoptymalizować ich działanie. Według inżynierów urządzenie może okazać się również przydatne do zapewnienia właściwej konserwacji i przestrzegania wszelkich procedur.

Gdzie można stosować?

Chociaż obsługa urządzenia jest bardzo prosta, gdyż głównie polega na obserwowaniu wskaźnika (dopóki jest na zielonym polu, wszystko jest OK), to oczywiście najbardziej pasuje do niewielkich obiektów, mieszczących systemy elektroniczne z ograniczoną liczbą urządzeń do zbadania. Co również ważne, technologia ta nie potrzebuje połączenia z internetem, przez co wrażliwe dane, które zbiera miernik, nie są podatne na kradzież.

Źródło: MIT News